- Si, si. Zapamiętam sobie to powiedzonko.

- Zakładam, że możesz to zrobić.
- Dobranoc.
- Nie wiem. Ktoś do ciebie strzelał pod wodą.
lodówkę, żeby wyjąć piwo. Obok puszki
- Cherie... to ta... to ta zamordowana dziewczyna.
złego. Tym razem już nikt nie próbował twierdzić,
- Potrzebuje czasu, by dojechać na miejsce, zaparkować i dojść do jej
Florydzie?
z parkingu, pobiegła do swego samochodu i ruszyła
do czynienia z czymś nieludzkim.
zdanie rzekł z całkiem udanym szkockim akcentem, a potem znowu
nieważne, przecież uczyłeś się kryminologii.
- Hej, nie ma w tym nic złego.
przekonam o swojej odmienności i swoich szczególnych zdolnościach.

zamierzał cos dodac, ale sie zawahał. Serce podeszło jej do

na kurczowo zaciśniętą dłoń, w której coś chował. Kiedy łagodnie
Sheili, chyba że okaże się to absolutnie konieczne.
- Dlaczego?

tego dopuścić.

ubłocone. Odsunął ręce Shelby i ostrożnie zapinał kolejne perłowe guziczki. - Proszę bardzo.
farbowane. Jedno Shelby wiedziała na pewno: że jej nie ufa. Ani trochę.
nam spojrzec na nasze problemy z odpowiedniej perspektywy.

oczywiście.

- Jestem dostatecznie przejęty.
me¿czyznie. - Chryste, Marla, gdzie sie podziewałas? Byłem w
- Mo¿e, nie wiem. - Usiłowała sie skoncentrowac. - Był